baza chorób border collie
border collie
choroby border collie
Trochę po czasie, ale musi być notka :D Wyprawę na Węgry rozpoczęliśmy troszkę wcześniej z zamiarem zwiedzenia po drodze Balatonu :) Udało nam się znaleźć klimatyczne pole namiotowe i poczuć troszkę klimat wakacji, co prawda nie na długo, ale wypoczęci w czwartek wyjechaliśmy w kierunku Kaposvaru :) Po długich poszukiwaniach boiska, dojechaliśmy na miejsce, rozłożyliśmy namioty i wczuwaliśmy się w sielski klimat Węgier, popijając piwko :) Piątek - pierwsze starty - dobrze, że w ten dzień akurat nie startowałam. Obudziłam się z potwornym bólem żołądka i klatki piersiowej, a wieczorem zaliczyłam migrenę. Właściwie nic nie pamiętam z tego dnia. Na domiar złego Tinta zaczęła kaszleć. Co przyprawiało mnie o nie lada stres. Do tego Węgrzy są kompletnie nie rozmawiający po angielsku - weterynarz, która była na miejscu nie rozumiała podstawowych zwrotów - jak kaszel. Jak pokazałam jej udając kaszel - jej jedyna rada to podawanie ciepłej wody do picia... Tak więc - ja chora, Tinta chora, Lomo zaczęła w sobotę.. cyrk na kółkach... Sobota - freestyle. Wsumie startowałam dosyć wyluzowana, ponieważ na nic nie liczyłam - pierwszy start w Openach. Pewnie będę na końcu listy. Sławkowi free poszedł super, mój tez ok :) Następnie toss do free - też na pełnym luzie, ponieważ wszystkim poszedł średnio..więc mnie napewno też tak pójdzie :P a tu klops - 20 ptk i następny szok kiedy zobaczyłam, że jestem na 5 miejscu !
Żeby szczęścia nie było zbyt wiele, z soboty na niedziele miałam następny ciąg rewolucji żołądkowych, które przy takich upałach mnie poskładały całkowicie. W niedzielę musiałam przed startem wypić elektrolity, żeby przetrwać start w największym upale. Ogólnie upał mnie totalnie wykończył, nie wiem jakim cudem psy dawały radę.. Całymi dniami walczyliśmy o cień, żeby psom było dobrze. Ale pomimo wszystkich przeciwności losu, zajęłyśmy 5 miejsce na Mistrzostwach Europy <3 wsumie dalej nie wierzę.. :D Sławek z Tintunią ostatecznie na 11, gdyby nie skopali tossa, mogłoby być naprawdę wysoko <3 a z backstagu - było mega wesoło i dawno nie śmiałam się do łez :D
Włączcie tą piosenkę... https://www.youtube.com/watch?v=2fngvQS_PmQ&feature=youtu.be
Jak zamknę oczy to od razu przypomni mi się ten dzień. To klimat który uwielbiam dzięki psom. Poczucie luzu i wolności, kontakt z naturą i poprostu bycie wolnym duchem... Ten spokój potrafię odnaleźć tylko z psami.
Dopiero wczoraj poczułam spokój i wakacje...do pełni szczęścia brakowało mi tylko leżenia z psami i patrzenia w gwiazdy...ale to następnym razem! Nie byłoby na co czekać :)
Jak zamknę oczy to od razu przypomni mi się ten dzień. To klimat który uwielbiam dzięki psom. Poczucie luzu i wolności, kontakt z naturą i poprostu bycie wolnym duchem... Ten spokój potrafię odnaleźć tylko z psami.
Dopiero wczoraj poczułam spokój i wakacje...do pełni szczęścia brakowało mi tylko leżenia z psami i patrzenia w gwiazdy...ale to następnym razem! Nie byłoby na co czekać :)
3 start z Lomo <3 Czechy, w klimacie Latajacego Cyrku Monty Phytona :D Samo miejsce całkiem fajne, ale spanie w namiocie i inne perypetie dały mi okropnie popalić. Pogoda nas także nie rozpieszczała, okropnie mi żal psów jak startują przy tak wysokiej temperaturze. Oczywiście doceniam niesamowicie wysiłek, przymykam oko na niedociągnięcia :)
Startowałam w sumie dosyć wyluzowana, jedynie martwiłam się czy zmieszczę się w czasie - czeski free trwa 90 sec i jest x2, nasz 120 sec i jest tylko jeden :D Z pierwszego freestyle jestem bardzo zadowolona - tylko dwa niezłapane dyski oraz wyszedł mi skip. Niestety soczyście zepsułam tossa do free, rzucając wspaniałe 12 ptk (wniosek - czas najwyższy nauczyć sukę łapać dyski cofające się w lewo... :D Sławek postanowił zmienić w trakcie zawodów dyski - o dziwo dał sobie spoko rade :) Pod koniec dnia pełnego wrażeń - jak w czeskim filmie - okazało się, że sędzina sędziująca tossa pomyliła federacje i sędziowała według zasad Ufo. Mina wszystkich dowiadujących się była bezcenna :D Absurd nie mógł się skończyć na tym- po wzięciu prysznica w budce toi toi dostosowanej do kąpieli, ledwo żywi poszliśmy "spać" - piszę tak, bo zasnęłam dopiero głębokim snem około 4, kiedy czesi skończyli dyskotekę...
Drugi free robiłam ledwo żywa :D Myślę, że Lomo udzielił się klimat, pewnie psy też były zmęczone - 4 niezłapane dyski , wiem nad czym pracować :) Ogólnie sama jeszcze czuję, że z jednej strony potrafię zachować świeżość umysłu, a z drugiej jest on jakby w slow motion :D
Pomimo perypeti, zmęczenia, dałyśmy razem rade, wspierająć się nawzajem - 1 miesjce Starters! i nagroda za najlepszy freestyle w kategorii Starters <3
Startowałam w sumie dosyć wyluzowana, jedynie martwiłam się czy zmieszczę się w czasie - czeski free trwa 90 sec i jest x2, nasz 120 sec i jest tylko jeden :D Z pierwszego freestyle jestem bardzo zadowolona - tylko dwa niezłapane dyski oraz wyszedł mi skip. Niestety soczyście zepsułam tossa do free, rzucając wspaniałe 12 ptk (wniosek - czas najwyższy nauczyć sukę łapać dyski cofające się w lewo... :D Sławek postanowił zmienić w trakcie zawodów dyski - o dziwo dał sobie spoko rade :) Pod koniec dnia pełnego wrażeń - jak w czeskim filmie - okazało się, że sędzina sędziująca tossa pomyliła federacje i sędziowała według zasad Ufo. Mina wszystkich dowiadujących się była bezcenna :D Absurd nie mógł się skończyć na tym- po wzięciu prysznica w budce toi toi dostosowanej do kąpieli, ledwo żywi poszliśmy "spać" - piszę tak, bo zasnęłam dopiero głębokim snem około 4, kiedy czesi skończyli dyskotekę...
Drugi free robiłam ledwo żywa :D Myślę, że Lomo udzielił się klimat, pewnie psy też były zmęczone - 4 niezłapane dyski , wiem nad czym pracować :) Ogólnie sama jeszcze czuję, że z jednej strony potrafię zachować świeżość umysłu, a z drugiej jest on jakby w slow motion :D
Pomimo perypeti, zmęczenia, dałyśmy razem rade, wspierająć się nawzajem - 1 miesjce Starters! i nagroda za najlepszy freestyle w kategorii Starters <3
Nasz drugi start :) Troszkę mniejsze emocje, wiedziałam, że mogę zaufać Lomo, bo przecież już dała radę :) Ambitnie w ciągu dwóch tygodni miałam plan uwarunkować sobie wykonywanie technik rzutowych, o których we Wrocławiu zapomniałam przez stres :)
Pierwsza konfrontacja z rzeczywistością w Poznaniu -wiatr :P Postanowiłam odwrócić początek, tak aby overhand`a nie rzucać pod wiatr, bo wiedziałam, że jak go podniesie, będzie mega trudny do złapania dla Lomo. Wniosek jeden, treningi na wietrze - czas zacząć :D Wszystkie dyski nie złapane to niestety mój brak rzucania w takich warunkach.. I następny problem do analizy - przemyśleć lepiej jak rozmieścić dyski, przez zmianę kierunku, zgubiłam kupkę! Pomimo trudności większość elementów udało się zrobić - i udało się - najlepszy free <3 Plus znów ten stres... czy ja rzucę tossa...
Jak wyszłam na środek i usłyszałam, że mam do rzucenia 10 ptk, to przez moją głowę przeszła myśl...znając życie to ich nie rzucę :D Tak więc..zaskoczyłam samą siebie rzucając 21,5 ptk ! I tak oto zajęłyśmy z Lomunia I miejsce w kategorii Starters!
Koniec o mnie....teraz o Sławku :D Tym razem w tossie miał 3 psy - Tinte, Lomo i debiutującego Sorina! Po pierwszej rundzie cała 3 znalazła się na wysokim miejscu łapiąc po kolei 22,5, 23 i 20,5 ptk :D Sorinek ze Sławkiem zakwalifikowali się nawet do finałów Record Chase - zajmując 4 miejce :) W niedzielę Sorin złapał 23 ptk! Tinta 23,5, a Lomo znów 23! Tak oto, Sławek miał dogrywkę sam ze sobą :D Którą wygrała Lomunia - III miejsce Super Pro Toss&Fetch :D Tinta na IV miejscu.
Freestyle z Tintą tym razem nie był szczęśliwy, Tinta nie złapała 9 dysków - wiele z nich było do złapania...przeanalizujemy, pomyślimy :)
Pierwsza konfrontacja z rzeczywistością w Poznaniu -wiatr :P Postanowiłam odwrócić początek, tak aby overhand`a nie rzucać pod wiatr, bo wiedziałam, że jak go podniesie, będzie mega trudny do złapania dla Lomo. Wniosek jeden, treningi na wietrze - czas zacząć :D Wszystkie dyski nie złapane to niestety mój brak rzucania w takich warunkach.. I następny problem do analizy - przemyśleć lepiej jak rozmieścić dyski, przez zmianę kierunku, zgubiłam kupkę! Pomimo trudności większość elementów udało się zrobić - i udało się - najlepszy free <3 Plus znów ten stres... czy ja rzucę tossa...
Jak wyszłam na środek i usłyszałam, że mam do rzucenia 10 ptk, to przez moją głowę przeszła myśl...znając życie to ich nie rzucę :D Tak więc..zaskoczyłam samą siebie rzucając 21,5 ptk ! I tak oto zajęłyśmy z Lomunia I miejsce w kategorii Starters!
Koniec o mnie....teraz o Sławku :D Tym razem w tossie miał 3 psy - Tinte, Lomo i debiutującego Sorina! Po pierwszej rundzie cała 3 znalazła się na wysokim miejscu łapiąc po kolei 22,5, 23 i 20,5 ptk :D Sorinek ze Sławkiem zakwalifikowali się nawet do finałów Record Chase - zajmując 4 miejce :) W niedzielę Sorin złapał 23 ptk! Tinta 23,5, a Lomo znów 23! Tak oto, Sławek miał dogrywkę sam ze sobą :D Którą wygrała Lomunia - III miejsce Super Pro Toss&Fetch :D Tinta na IV miejscu.
Freestyle z Tintą tym razem nie był szczęśliwy, Tinta nie złapała 9 dysków - wiele z nich było do złapania...przeanalizujemy, pomyślimy :)
Pierwsze zawody w Polsce i nasz debiut freestyle z Lomo. Długo dojrzewałam do tego startu, razem z Lomo z którą borykałam się z wieloma problemami, poznając ją i ucząc się jej. Każdy pies to inna konstrukcja, inne możliwości (fizyczne i psychiczne). To samo dotyczy czynnika ludzkiego (byłam tutaj najsłabszym ogniwem, ale bardzo się starałam :P ). 3 lata pracy z Lomo to poszukiwania drogi, praca nad emocjami, techniką skoku oraz bezpieczeństwem.
Mój główny stres był związany z początkiem freestyle i trudnym elementem samokontroli - Lomo dała czadu i wytrzymała niesamowicie długo :D Później już tylko bylebym nie zapomniała free z emocji ( poczułam się jak border collie w pobudzeniu ). Oczywiście pogubiłam się w dyskach i zobaczyłam kilka niedociągnięć nad którymi muszę popracować. Najbardziej ucieszyło mnie, że wyszły elementy których nie byłam pewna - tutaj wielki ukłon dla Lomo - była niesamowicie dzielna! Tak oto po tylu latach walki i pracy - 35 pkt za free <3 do teraz nie umiem uwierzyć..
Sławek z Lomo po pierwszym dniu byli ex aequo z 3 innymi teamami na pierwszym miejscu w Super Pro Toss&Fetch. Oraz Sławek z Tintą w Super Open po pierwszym dniu także 1 miejsce i najlepszy free. Nawet przez pare sekund byliśmy po wszystkich startach w każdej konkurencji na 1 miejscu :P
Oczywiście życie jest przewrotne więc żeby radości nie było za wiele, Lomo odbiła zębami ostatni dysk, gdzie aby obronić 1 miejsce wystarczyło nam 0,5 pkt :D i tak oto zajęłyśmy II miejsce w kategorii Startes :) Na pewno nie zapomnę tych emocji, tylko sport potrafi takie dostarczyć :)
Lomo łapiąc kolejne 22 pkt w tossie zajęła ze Sławkiem III miejsce w Super Pro Toss&Fetch :D
I znów szalony obrót sprawy Sławek z 1 miejsca, po drugim free spadł na 4 miejsce z Tintunią, aczkolwiek myślę, że obronił się wygrywając freesbatelkę - która btw jak zobaczyłam ( a jestem na prawie każdym jego treningu) to szczęka mi opadła ! :D
3 lata temu we Wrocławiu Sławek z Tintą zajęli 1 miejsce w startersach, Lomo debiutowała dokładnie w tym samym wieku :)
Oraz odkrycie roku - nie potrafię przyjmować komplementów :P Za wszystkie miłe słowa w naszym kierunku - bardzo dziękuję :) Jest mi niezmiernie miło :)
Mój główny stres był związany z początkiem freestyle i trudnym elementem samokontroli - Lomo dała czadu i wytrzymała niesamowicie długo :D Później już tylko bylebym nie zapomniała free z emocji ( poczułam się jak border collie w pobudzeniu ). Oczywiście pogubiłam się w dyskach i zobaczyłam kilka niedociągnięć nad którymi muszę popracować. Najbardziej ucieszyło mnie, że wyszły elementy których nie byłam pewna - tutaj wielki ukłon dla Lomo - była niesamowicie dzielna! Tak oto po tylu latach walki i pracy - 35 pkt za free <3 do teraz nie umiem uwierzyć..
Sławek z Lomo po pierwszym dniu byli ex aequo z 3 innymi teamami na pierwszym miejscu w Super Pro Toss&Fetch. Oraz Sławek z Tintą w Super Open po pierwszym dniu także 1 miejsce i najlepszy free. Nawet przez pare sekund byliśmy po wszystkich startach w każdej konkurencji na 1 miejscu :P
Oczywiście życie jest przewrotne więc żeby radości nie było za wiele, Lomo odbiła zębami ostatni dysk, gdzie aby obronić 1 miejsce wystarczyło nam 0,5 pkt :D i tak oto zajęłyśmy II miejsce w kategorii Startes :) Na pewno nie zapomnę tych emocji, tylko sport potrafi takie dostarczyć :)
Lomo łapiąc kolejne 22 pkt w tossie zajęła ze Sławkiem III miejsce w Super Pro Toss&Fetch :D
I znów szalony obrót sprawy Sławek z 1 miejsca, po drugim free spadł na 4 miejsce z Tintunią, aczkolwiek myślę, że obronił się wygrywając freesbatelkę - która btw jak zobaczyłam ( a jestem na prawie każdym jego treningu) to szczęka mi opadła ! :D
3 lata temu we Wrocławiu Sławek z Tintą zajęli 1 miejsce w startersach, Lomo debiutowała dokładnie w tym samym wieku :)
Oraz odkrycie roku - nie potrafię przyjmować komplementów :P Za wszystkie miłe słowa w naszym kierunku - bardzo dziękuję :) Jest mi niezmiernie miło :)
border collie
Frisbee
frisbee zawody
DiscDog Fun Weekend Nymburk+European Quadruped Series 2014
09:29Natalia
Weekend pełen wrażeń, głównie za sprawą Quada i rekordu Mariusza :D 11 moc :D
Wyjechaliśmy w piątek, żeby nie umierać po podróży w sobotę i okazało się, że brak zarwanej nocy naprawdę dużo robi :) Przy czym oczywiście klimat czech, ma to do siebie, że zawody przy piwku jakoś lecą szybciutko i bez spiny :D Tym razem to Tinta przywiozła dwa pucharki :D II miejsce w Mini Distance i IV w Qadzie :D
Wiatr był oczywiście jak to w Nymburku totalnie szalony :D Co sprzyjało niedzielnemu quadowi :D
Na Mini Distance robił niezłe przetasowania, Lomo nie ogarniała dziko spadających dysków - one z Tintą to chyba poprostu tak na zmianę muszą :D
Niedziela to zawsze dzień emocji - time trial i quad :D Tym razem rekord był dodatkowo mega emocjonujący :D Na dobry koniec dnia zrobiliśmy sobie grilla i wyruszyliśmy do domu :D
Oczywiście kto miał najwygodniej w samochodzie?
Wyjechaliśmy w piątek, żeby nie umierać po podróży w sobotę i okazało się, że brak zarwanej nocy naprawdę dużo robi :) Przy czym oczywiście klimat czech, ma to do siebie, że zawody przy piwku jakoś lecą szybciutko i bez spiny :D Tym razem to Tinta przywiozła dwa pucharki :D II miejsce w Mini Distance i IV w Qadzie :D
Wiatr był oczywiście jak to w Nymburku totalnie szalony :D Co sprzyjało niedzielnemu quadowi :D
Na Mini Distance robił niezłe przetasowania, Lomo nie ogarniała dziko spadających dysków - one z Tintą to chyba poprostu tak na zmianę muszą :D
Niedziela to zawsze dzień emocji - time trial i quad :D Tym razem rekord był dodatkowo mega emocjonujący :D Na dobry koniec dnia zrobiliśmy sobie grilla i wyruszyliśmy do domu :D
Oczywiście kto miał najwygodniej w samochodzie?














